>

Co dzieje się w Olivia Business Centre?

ProjektujeMY nasze biuro

Włoski klimat przełamał Bond i jego agentki do zadań specjalnych. Ściany ozdobiły własnoręcznie stworzone grafiki, inspirujące wspomnienia z odległych zakątków świata, a także drobiazgi, dzięki którym czujemy się bliżej domu. O projekcie znanym wewnątrz firmy, jako ,,ProjektujeMY nasze biuro”, który stał się najlepszym sposobem na integrację zespołów Olivia Business Centre opowiada Matylda Grabska z działu HR Olivii.

Jakie było założenie?

Matylda Grabska: Było ich kilka. Po pierwsze, chciałyśmy, aby zespół w każdym pokoju stworzył takie miejsce, które najlepiej by pokazywało jego charakter i zainteresowania. Ponadto chciałyśmy dać naszym współpracownikom możliwość zaprojektowania, a następnie zaaranżowania pokoju tak, żeby czuli się w nim jak najbardziej swobodnie i niejako, jak u siebie w domu. Miało to też wydobyć z nich kreatywność i zaangażowanie w tworzeniu wspólnej przestrzeni. Ostatnim założeniem była szeroko pojęta integracja, nie tylko we własnych zespołach, ale również z pozostałymi współpracownikami firmy. Umożliwiło to też lepsze poznanie siebie nawzajem, każdy bowiem chciał podejrzeć co robią inni, podpytać o pomysły dotyczące wykonania pewnych elementów, a także pokazało to takie cechy, które czasem trudno jest zobaczyć w pracy na co dzień.

ProjektujeMY inaczej, niż zwykle?

W Olivia Business Centre zespół aranżacji na co dzień projektuje i nadzoruje realizacje setek metrów kwadratowych powierzchni biurowej. Mamy w tym zakresie ekspertów, którzy tworzą projekty dla wielu znanych marek i firm, więc jest to częścią profilu działalności. Równolegle działają nasi świetni architekci wnętrz, którzy znają się na ergonomii i stylu. My, jako zespół zdecydowaliśmy się aranżować pokoje sami, a specjalistów od wnętrz zaprosiliśmy jedynie do drobnych konsultacji, wycieczki po pokojach i oceny efektów.

Co wydarzyło się za drzwiami biur na trzecim piętrze?

Każdy z działów otrzymał swój budżet, liczony po obrysie ścian pokoju tak, aby szanse były jak najbardziej wyrównane oraz dwa tygodnie na zastanowienie, jak tę kwotę wykorzystać w ramach wymarzonej aranżacji wnętrza. Nie były to wielkie sumy - na poszczególne pokoje przypadło od 160 do 360 złotych, przy takiej kwocie liczyła się więc kreatywność, inwencja i włożone w pomysły serce. Po tym czasie, dział HR miał trzy tygodnie na zakup wszystkich potrzebnych elementów i narzędzi, które zostały rozdane dopiero w dniu imprezy.

Wyścig z nagrodami?

Najbardziej z czasem, który wszyscy mieli do dyspozycji. Zdecydowałyśmy, że optymalnie potrzeba dwóch godzin, aby przygotować biuro zgodnie z koncepcją, nie zakłócając przy tym normalnego rytmu pracy. Nasi koledzy i koleżanki zostali poinformowani, że dla zwycięskiego pokoju będzie nagroda, ale nie wiedzieli co to konkretnie będzie. Chciałyśmy, żeby to było drugorzędne, żeby przede wszystkim skupili się na samym projekcie.

Nikt nie złamał reguł?

Większość uczestników potraktowało inicjatywę raczej jako zabawę, ale były też przypadki, że niektórzy uważali to za bardzo poważną sprawę. Zdarzyło się nawet anonimowe zgłoszenie, że w jednym z pokoi został udekorowany przed dniem Parapetówki, i że tym samym dana osoba powinna zostać zdyskwalifikowana.

Zapowiadała się rewolucja?

W pokojach biurowych znajdują się betonowe słupy i to właśnie je pracownicy najczęściej chcieli dekorować, bo mówiąc szczerze, nie są one specjalnie zjawiskowe. Niestety, ten element, jako jedyny miał pozostać niezmieniony, także malowanie, albo kucie nie wchodziło w grę. Kto więc nadal chciał coś z tym elementem zrobić musiał wymyślić zupełnie innych sposób aranżacji i to wyszło naprawdę ciekawie.

Skąd w ogóle pomysł?

Po pierwsze chciałyśmy, żeby każdy poczuł się zaangażowany w stworzenie przestrzeni, która nas otacza, żeby w pewnym sensie naprawdę polubić miejsce, w którym spędzamy tak dużą część naszego dnia. Myślę również, że samo środowisko pracy powinno sprzyjać, a o tym często się zapomina. Zupełnie inaczej angażujemy się w obowiązki, jeśli czujemy się, jak u siebie. I tu pojawił się pomysł, na indywidualizację i dopasowanie powierzchni, wyposażenie jej w bliskie nam elementy tak, aby czuć się w niej jak najlepiej.

ProjektujeMY z parapetówką?

Tak, po dwóch godzinach ciężkiej pracy nad aranżacjami przyszedł czas na wspólną biesiadę. Każdy został poproszony o przyniesienie małej przekąski, ale zaangażowanie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. W tym samym czasie komisja miała za zadanie wyłonić zwycięzcę. Skład oceniający nie był przypadkowy – z każdego niezależnego działu zostały wytypowane osoby, które całkowicie nie miały związku z poszczególnymi pokojami. Zależało nam, aby pojawiły się w niej osoby piastujące bardzo różne stanowiska – od naszego Prezesa, po kolegów z działu budowy. Naprawdę ciekawie się na to patrzyło.

Łatwo było wskazać najlepszych?

Okazało się to ekstremalnie trudnym zadaniem. Zwyciężył dział IT, który stworzył klasyczny męski pokój z motywem Jamesa Bonda. Na jednej ścianie powstały cienie z intro z filmu o agencie 007. Na drugiej chłopacy własnoręcznie namalowali kobiety ulubieńca jej królewskiej mości. Wszystko jest uzupełnione kaskami i płytami z vinylu. Drugie miejsce wywalczyły finanse tworząc klimat mafijnej rodziny Dona Corleone. Biały kapelusz wiszący nad głową dyrektora i wspólne zdjęcie działu w przebraniach przypomina, że tu rządzą jasne zasady (śmiech).  Ale bardzo chcę w tym miejscu podkreślić, że w każdym z pokojów widać wielki wkład i wykonaną przez naszych współpracowników pracę.

O co toczyła się walka?

Do samego końca trzymaliśmy w tajemnicy, co jest nagrodą. Zależało nam przede wszystkim na wewnętrznej integracji, wygrana była na drugim planie. Zwycięzcy z IT wybrali się do Kolibki Adventure Park. Były quady, jeepy, strzelanie z wiatrówek i jak relacjonowali świetna zabawa.

 

Rozmawiała: Dagmara Rybicka, Olivia Business Centre

×

Zapisz się do naszego newslettera!