26.10.2016

Chcę, aby nasze dzieci były zdrowe jako dorośli – Edyta Poniatowska-Zaremba

 

Zdrowie to wartość najważniejsza, której życzymy sobie najczęściej, przy każdej możliwej okoliczności. Czy jednak, to że tego sobie i innym życzymy oznacza, że na co dzień stosujemy dobre nawyki jedzeniowe i świadomie kształtujemy swój dobry, zdrowy styl życia? Kiedy w naszym życiu pojawiają się dzieci, przychodzi odpowiedzialność za zdrowie całej rodziny i często wtedy dopiero zaczynają się dobre zmiany w wyborach związanych z jedzeniem. Przez 10 miesięcy w roku, nawet ponad 8 godzin dziennie nasze dzieci spędzają czas w szkole lub przedszkolu. Czy jesteśmy w stanie dbać o to, co jedzą nasze dzieci? Czy możemy mieć wpływ na jakość i ilość posiłków?

konfaW dniach 13-14 października 2016 r w Gdańsku, w Olivia Business Centre (centrum konferencyjne O4),  odbyła się ogólnopolska konferencja poświęcona prawidłowemu rozwojowi dziecka w zakresie trzech filarów: żywieniu, zdrowiu psychicznemu i aktywności fizycznej. Równowaga tych trzech obszarów, daje razem obraz zdrowego i zbilansowanego rozwoju dziecka.

Zapraszamy do rozmowy z autorką inicjatywy, społeczności osób zainteresowanych, aby wprowadzić zmiany w obszarze jedzenia i zdrowia w naszych domach, szkołach oraz przedszkolach.

Monika Bogdanowicz : „Zdrowym być” – to hasło wyznacza cel, który wiele osób, pragnie i chciałoby zrealizować. Czy jednak, każdy z nas w dzisiejszych czasach traktuje je jako wielkie wyzwanie do realizacji? Ile Ty czasu poświęcasz codziennie na myślenie o jedzeniu ?

Edyta Poniatowska-Zaremba: Wszystko zależy od etapu mojego życia. Był taki czas, że jadłam wszystko i nie zastanawiałam się nad tym, co jem. Wychowywałam się jeszcze w czasach, kiedy w powszechnym zrozumieniu nie dzieliliśmy jedzenia na: eko, nieprzetworzone, fastfood, czy przetworzone. Dopiero w przeciągu ostatnich 20 lat pojawiły się tysiące nowych produktów. Ważna jest przede wszystkim cena i to, że moje dzieci to jedzą i że jest szybko dostępne.

Obecnie o jedzeniu myślę dość często, jest to pewnego rodzaju nawyk. W moim przypadku myślę na kilku poziomach, co ugotować, co kupić, co jest zdrowe, co dobre dla mojej rodziny, ale też na poziomie mojej pracy. Tu cały czas zastanawiam się jak skutecznie edukować, jakie narzędzia pomogą w skuteczny sposób przekazać trudne treści. Mam na myśli rodziców, dziadków, dzieci, pracowników oświaty. A temat jest trudny, ponieważ wkraczamy tutaj w obszar psychologii, a dokładnie zmiany nawyków. Proces zmiany nawyków może także wzbudzać niechęć, złość, poczucie, że ktoś mi coś odbiera.

„We Think Healthy” – to idea tworzenia zmian w obszarze zdrowia dzieci w środowisku edukacyjnym. Czy można nauczyć dzieci dobrych nawyków, jeśli nie mają dobrych przykładów na co dzień w środowisku rodziny? W jaki sposób i dlaczego temat jedzenia stał się ważny w Twoim życiu?

To co teraz robię, zawdzięczam w dużej mierze pasji moich rodziców, oni kochają ziemię, gdziekolwiek by mieszkali, zawsze muszą mieć skrawek ziemi do uprawiania. Nawet wtedy, kiedy mieszkali w bloku, to nasz balkon wyglądał jak ogródek działkowy. Mając w pamięci te sytuacje, sama biorę z nich przykład i na balkonie w okresie jesienno-zimowym uprawiam jarmuż, a latem pomidory, truskawki, czy zioła. W moim domu rodzinnym odkąd pamiętam piecze się chleb, kisi się ogórki i kapustę na zimę, wytwarza wędliny. Druga połowa lata i jesień to bardzo intensywny czas zapraw i przygotowań do zimy. „We Think Healthy” to tak naprawdę podsumowanie moich działań, zebranie ich w jedną całość. Przez ostatnie kilka lat zajmowałam się edukacją żywieniową dzieci i dorosłych, z czasem zauważyłam, że bliżej jest mi do edukacji dzieci. Można powiedzieć, że zaczęło się u mnie klasycznie, pojawienie się mojej córki na świecie spowodowało przewartościowanie wielu zasad w moim życiu. Zaczęłam jeszcze baczniej obserwować świat, zupełnie z nowej perspektywy, tym bardziej, że dotknęły nas alergie i nietolerancje pokarmowe. Z moich obserwacji wynika, że najczęstszym impulsem do zmiany nawyków żywieniowych jest przede wszystkim choroba najbliższych, rzadziej strach przed chorobą w wieku podeszłym. U mnie było podobnie. W ten sposób powstał pomysł na taką aktywność dla dzieci i rodziców, którzy chcą zmienić na lepsze swoje wybory związane z jedzeniem i stylem życia.

Jedzenie dzisiaj jest bardzo łatwo dostępne, ale nie łudźmy się, że jakość jest standardem w naszych wyborach. Wiele sklepów konkuruje o naszą uwagę ceną i różnorodną, bogatą ofertą. Jak organizujesz zakupy domowe aby podejmować dobre z punktu widzenia zdrowia decyzje i ile czasu zajmuje Ci w tygodniu organizacja posiłków dla siebie i Twojej rodziny?

Aby dojść do punktu, w którym teraz jesteśmy, włożyliśmy dużo pracy, jako rodzina. To był proces. Na początku była decyzja, że zmiana jest potrzebna i trzeba było dołożyć do tego determinację. Natomiast trzeba pamiętać, że wprowadzenie w życie takich zmian to jest proces, ewolucja, a nie rewolucja. I co najważniejsze zaczynamy od siebie! Warto na początku drogi założyć sobie, że zmiany będą trwały jakiś czas, mówimy tu o nawet kilkumiesięcznym przedziale czasu. Zakładamy, że będą zdarzały się dni, a nawet tygodnie, w których będziemy gotować oraz zachowywać się w stary, sprawdzony sposób. Najważniejsze jest wtedy to, żeby nie obwiniać się, tylko powoli wrócić do nowego stylu życia.

Obecnie organizuję sobie życie w ten sposób, że raz w tygodniu odwiedzam bazar ze zdrową żywnością, mam tam sprawdzonych sprzedawców, kupuję tam mięso i nabiał. W okresie letnio-jesiennym kupuję też warzywa i korzystam z zasobów ogrodu moich rodziców. Był taki czas, że angażowałam się w kooperatywy spożywcze i raz w tygodniu zaopatrywałam się w gospodarstwie ekologicznym. Moja córka chodząc do szkoły je obiady na miejscu, gdzie mają dobry catering, więc jestem spokojna o jej posiłki. Staram się generalnie przygotowywać posiłki w domu, ale wtedy kiedy intensywnie pracuję, nie zawsze da się zadbać o wszystko. I tak właśnie wygląda normalne życie. Najważniejszym celem jest to aby nauczyć się zoptymalizować sposób przygotowania jedzenia. Jeżeli wiem, że nie zdążę zrobić obiadu, to kupuję go na mieście, ale szukam dobrej kuchni. W tej chwili naprawdę jest duża dostępność zdrowych przekąsek, posiłków, napojów. Wczoraj we Wrzeszczu w jednym z całodobowych sklepów znalazłam wielką półkę z przekąskami: deser chia, jogurty, chipsy warzywne, sałatki zielone, marchewki, sałatki owocowe. Nawet stacje benzynowe oferują już zdrowe przekąski. Naprawdę jest wybór, problem raczej polega na tym, że nie mamy czasu, jesteśmy zmęczeni i nie chce nam się podejmować kolejnego wysiłku. Bo zmiana nawyków to wysiłek, a nasz mózg jest mistrzem w tworzeniu nawyków, bo to po prostu ułatwia nam życie w świecie przepełnionym informacjami.

Gdzie dokładnie według Ciebie przebiega front walki o naszą przyszłość, wyrażających się w kompulsywnych zakupach i nadmiernej konsumpcji?

Wszystko zaczyna się w naszych domach. Dzieci naśladują nas, rodziców. Będą jadły to co my. Potem kiedy idą do przedszkola, zaczyna się rozpraszać odpowiedzialność. I to niestety daje efekty w złych wyborach. Natomiast trzeba dodać, że w przedszkolach jest wiele wspaniałych osób, które dbają o jakość jedzenia i o edukację dzieci w tym obszarze. Ważne jest żeby dotrzeć do tych placówek, które są nieświadome lub potrzebują wsparcia, to daje właśnie program „Gdańsk-Jemy zdrowo”. Potem spada zainteresowanie rodziców edukacją żywieniową dzieci, większy nacisk społecznie kładzie się na szkoły podstawowe i gimnazja. Lecz wtedy jest już często za późno. Szkoły powinny kontynuować edukację żywieniową, która powinna funkcjonować w żłobkach i przedszkolach jako standard. Mam na myśli zajęcia praktyczne, samo wyliczanie ile owoców i warzyw, które powinno się jeść i przedstawianie piramidy żywienia nie wystarczy. Dzieci zapamiętują treści poprzez emocje, które temu towarzyszą, jeśli coś będzie nudne, nieprzyjemne nie będą chciały do tego wracać.

Co musimy zmienić aby był widoczny efekt zdrowotny zmian nawyków i ile czasu na to potrzeba? „Jesteś tym co jesz” – apelują dietetycy. Chyba jednak te apele, cały czas nie trafiają powszechnie do ludzi?

Aby poczuć efekty zmiany, są potrzebne lata. Jeżeli zadbamy o nasze dzieci teraz, efekty będą dostrzegalne dopiero za wiele lat. I to jest najtrudniejsze w zmianie. Łatwiej nam jest zaangażować się w coś, czego efekty widzimy od razu. Jeżeli ktoś nam mówi, że Twoje dziecko jako dorosły będzie chorowało, to jest to dla nas abstrakcja. Natomiast jeśli przyjrzymy się statystykom chorób cywilizacyjnych, są one zatrważające. Mówi się, że pokolenie naszych dzieci, będzie żyło około 10 lat krócej. Przemawia to do części dorosłych, część osób jednak nadał nie dostrzega wagi tego problemu.

Jak oceniasz świadomość żywieniową i codzienną praktykę nawyków żywieniowych Polaków?

Jak wskazują wyniki badań, świadomość żywieniowa Polaków jest duża. Polacy posiadają dużą wiedzę na temat żywienia, mam na myśli rodziców. Wiedzą, co dzieci powinny jeść, jak wygląda zdrowa dieta. Natomiast problem polega na tym, że są to tylko deklaracje, ponieważ większość badanych osób nie stosowała tych zasad w praktyce. I nasuwa się pytanie dlaczego tak jest? W jaki sposób my zapracowani ale świadomi znaczenia ważności jedzenia rodzice, możemy wpływać na to aby dzieci jadły zdrowo? Od czego konkretnie mamy zacząć tę zmianę w naszych rodzinach?  Zacznijmy przynajmniej o tego: jeden posiłek wspólny dziennie. A zobaczycie, jakie cuda zaczną się dziać.  

A czy możemy przyzwalać aby jedzenie szybko dostępne było okazjonalnie dostępne w naszym menu?

Często pada to pytanie. Ja wychodzę z takiego założenia: 70% zdrowe odżywianie, dbanie o nawyki żywieniowe, nieprzetworzone produkty, 30% inne produkty (dowolne, ale w granicach rozsądku). Pamiętajmy, że jedzenie to podstawowa część naszego życia, jeżeli sprowadzimy ją do tego, że musimy ciągle ją kontrolować, liczyć, czytać, mierzyć, i nie będziemy czuć przyjemności, to trudno będzie nam zastosować zdrowe odżywianie w praktyce. Ważna jest równowaga, konsekwencja i radość z tego co robimy!

Jakie są Twoje główne rekomendacje dla rodziców po zakończonej właśnie II konferencji żywieniowej „Wyzwanie Zdrowe Wychowanie”?

Spędzajmy więcej czasu z dziećmi, gotujmy wspólnie, angażujmy dzieci do robienia zakupów spożywczych, bądźmy dla nich przykładem.

 

„We Think Healthy” ogólnopolska żywieniowa ale także grupa osób – społeczność,  która zrzesza ekspertów ds. dietetyki, rodziców i osób, które chcą mieć realny wpływ na żywienie dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Wydarzenie współtworzy Stowarzyszenie Macherki, które organizuje warsztaty, spotkania i konferencje wspierające działania społeczne oraz przestrzeń O4 w Olivia Business Centre (Olivia Four). W programie znalazły się wystąpienia na temat prawidłowego rozwoju dziecka w zakresie trzech filarów: żywienia, zdrowie psychicznego i aktywności fizycznej. Równowaga tych trzech obszarów, daje razem obraz zdrowego i zbilansowanego rozwoju dziecka.

Opis misji społeczności: „Wierzymy, że zdrowe nawyki żywieniowe, to zdrowi i szczęśliwi dorośli i lepsze społeczeństwo. Inwestując w zdrowy styl życia dzieci, inwestujemy w lepszą przyszłość”.

edytaEDYTA PONIATOWSKA–ZAREMBA

Pomysłodawczyni i organizatorka ogólnopolskich konferencji żywieniowych „Wyzwanie zdrowe wychowanie” oraz „Zdrowe żywienie dzieci i młodzieży”. Ponadto wiceprezes Stowarzyszenia Macherki. Z wykształcenia pedagog i dietetyk. Na co dzień zajmuje się konsultacjami ds. żywienia dzieci zdrowyprzedszkolak.org, prowadzi warsztaty kulinarne dla dzieci i rodziców. Jako rodzic, działa aktywnie w grupie Zdrowe Żywienie Małych Pomorzan. Współtworzy projekt „Gdańsk – jeMy zdrowo”, który ma na celu zmianę poprawę jakości posiłków stołówkach szkolnych na terenie Gdańska.

Zapisz się do newslettera,
aby być na bieżąco z newsami.