>

Co dzieje się w Olivia Business Centre?

Przybyli, pobiegli i zwyciężyli. Rozmawiamy ze zdobywcami Pucharu Rezydentów z firmy AirHelp

Przybyli i zwyciężyli ale, jak podkreślają 34 piętra okazały się wielkim wyzwaniem, które zaskoczyło pewnie niejednego debiutanta. W organizowanym po raz drugi Pucharze Rezydentów Olivia Business Centre jedynym pewniakiem okazały się wielkie emocje, które towarzyszyły 3 osobowym zespołom tak na trasie, jak i na podium Star Challenge. - Najważniejsze, aby nasz sukces zapalił kolejne drużyny. Wystarczy popatrzeć na nas – świetnie się bawiliśmy i razem mieliśmy okazję pomóc niewidomym dzieciom z Sobieszewa – zgodnie podsumowują wyścig Ariadna, Jan i Jakub, zawodnicy sztafety AirHelp, która w tym roku nie miała sobie równych.

Taki skład sztafety był przemyślanym patentem na wygrywanie AirHelp?

Jan: Firmowym ściśle tajnym przepisem na sukces (śmiech). Poważnie mówiąc to był nasz debiut. Podobnie indywidualnie, bo nikt z nas nigdy nie brał udziału w wyścigu po schodach. Z perspektywy widza wygląda to zupełnie inaczej, niż gdy stanie się na starcie. Emocje i fajne doświadczenie gwarantowane!

Co przekonało Was do udziału?

Ariadna: Bardzo lubię biegać po górach, więc schody w Olivia Star potraktowałam, jako najlepsze zastępstwo (śmiech). Do tego z całkiem niezłym wynikiem, ponieważ 34 piętra pokonałam w czasie 6 minut.

Jan: Ja miałem 6:40.

Jakub: Mi udało się w 4:59.

Mieliście wspólny plan treningowy i strategię?

 Ariadna: W moim przypadku Star Challenge okazał się sprawdzianem dla tego, co robię na co dzień. Systematycznie biegam i trenuję na siłowni 6 dni w tygodniu, więc wydawało mi się, że ta baza wystarczy na wyścig. Z drugiej strony przyznaję, że nie miałam za bardzo pojęcia z czym się to je – debiutowałam na schodach, więc moje przewidywania były czysto teoretyczne. Myślę, że wielu biegaczy nie traktuje wyścigu po schodach, jako typowego elementu w skali sezonu, na który ma zawsze plan. Oczywiście, inaczej wygląda to w przypadku profesjonalnych towerrunnerów, ale ci przyjechali do Olivii podjąć rywalizację raczej między sobą.

Jan: Ze mną było bardzo podobnie – w Star Challenge wystartowałem spontanicznie, wiedząc, że systematyczne bieganie 2 razy w tygodniu jest znaczącym elementem, który pozwoli ukończyć rywalizację.

Jakub: Ja klasycznie. Wiosną i latem biegałem znacznie więcej, a jesień potraktowałem, jako czas na odpoczynek. W efekcie wystartowałem trochę z marszu, raczej w szczycie roztrenowania (śmiech).

Z marszu, mając najlepszy czas!

Jakub: Kondycję wypracowałem przez kilka ostatnich lat i okazało się, że forma pozwoliła osiągnąć bardzo przyzwoity czas.

Puchar inny, niż wszystkie bardzo Was zaskoczył?

Jakub: Jest bardzo oryginalny!

Jakub: Trzeba przyznać, że jest bardzo kreatywny! Gdy spojrzałem na niego chwilę przed startem na pierwszy rzut oka wydawał się być instalacją artystyczną. Zupełnie nie przyszło mi do głowy, że oto trofeum, o które walczymy, bo patrząc na ustawione puchary zastanawialiśmy się, gdzie ten dla Rezydentów (śmiech). Dopiero po odebraniu nagrody dowiedzieliśmy się, jak bardzo jest niesamowita, unikatowa i jaką ma wartość artystyczną. Jesteśmy bardzo dumni, stoi w centralnym punkcie recepcji w AirHelp!

Były chwile zwątpienie na trasie? Na którym piętrze pojawił się kryzys?

Jakub: Nie, nie było takiego momentu, gdy czułbym, że lepiej odpuścić.

Jan: Na 6 piętrze zorientowałem się, że muszę przejść do szybkiego marszu, bo inaczej nie przetrwam. Debiutując w biegu po schodach zupełnie nie miałem pojęcia, że to inny rodzaj wysiłku niż po płaskim. Pion jest wymagający, a brak zaplanowania całości trasy szybko daje o sobie znać. Nie wiedziałem, że profesjonaliści zaczynają od szybkiego marszu i stopniowo przechodzą do biegu. Mi się wydawało takie oczywiste, że jak bieg to bieg!

Meta wydawała się bardzo wysoko?

Jan: Rzeczywistość versus wyobrażenia (śmiech). Co z tego, że policzymy schody i piętra, jeśli zupełnie nie wiemy, jak zareaguje organizm. W okolicy 6 piętra poczułem, że łatwo nie jest – biegając w klatce schodowej trzeba zupełnie inaczej oddychać i mieć świadomość, że tu nie ma cyrkulacji powietrza, co  powoduje bardzo szybkie zmęczenie niedotlenianych mięśni.

Jakub: Cieszyłem się, że są poręcze. Widziałem, jak wspomagali się nimi startujący przede mną zawodnicy. Okazało się, że najlepsi towerrunerzy wiedzą, jak wykorzystywać ręce.

Udało się Wam zakochać w towerrunningu?

Ariadna: Jeśli będzie możliwość startu w przyszłym roku, ja zgłaszam się już teraz! Fantastyczna przygoda.

Jakub: Sam nie wiem! Jeśli byłaby okazja pewnie tak ale żeby całkowicie postawić biegi po schodach, jako sportowy cel to chyba jednak nie.

Długo trzeba było Was namawiać do udziału w Pucharze Rezydentów?

Ariadna: Kiedy usłyszałam, że możemy wystartować powiedziałam świetnie, zróbmy to!

Jan: Ja też!

Jakub: Gdy zgłosił się do mnie nasz kapitan z pytaniem, czy pobiegnę od razu odpowiedziałem czemu nie! Inicjatywa bardzo w porządku, w dodatku z celem charytatywnym, to czego więcej potrzeba?

Obiecujecie bronić tytułu?

Ariadna: Spróbujemy!

Jan: Jak będzie taka możliwość, dlaczego nie! Najważniejsze, aby nasz sukces zapalił kolejne drużyny, które wezmą udział w rywalizacji. Wystarczy popatrzeć na nas – świetnie się bawiliśmy, razem mieliśmy okazję pomóc dzieciom z Sobieszewa, a do tego tytuł najlepszej sztafety. Dla mnie bomba!

 

 

Rozmawiała Dagmara Rybicka, Olivia Business Centre 

×

Zapisz się do naszego newslettera!